Walka o wodę

Podobno są jeszcze gospodarstwa domowe pozbawione dostępu do ciepłej wody. W raporcie GUS z roku 2012 (może jest nowszy, ale nie udało mi się na szybko znaleźć) twierdzą, że w tymże roku pozbawionych dostępu do ciepłej wody bieżącej było 4,9% gospodarstw domowych. (Przy czym pozbawionych zimnej wody bieżącej było 0,6%).

My pozbawieni ciepłej wody co prawda nie jesteśmy, przynajmniej wg statystyk, ponieważ w kuchni ciepła woda jest (mamy tam osobną instalację i przepływowy ogrzewacz wody). Natomiast tydzień temu, w poniedziałek, gazowy piecyk w łazience postanowił odmówić współpracy (i tradycyjnie w momencie, jak kąpiący się akurat był już pokryty pianą). Mycie zostało dokończone metodą lania ciepłej wody z miski. We wtorek udało się go jeszcze zmusić do uruchomienia (i nastąpiło hurtowe mycie całej rodziny, bo jak zakręcimy wodę, to kto wie czy po raz kolejny uda się uruchomić – bardzo słusznie, bo już więcej się nie udało). W środę zapadła decyzja o wymianie na nowy. Aha.
W piątek firma, z którą się umawialiśmy poinformowała nas, że niestety ten egzemplarz (nowy, ale powystawowy, za to w super promocji cenowej), który nam proponowali został właśnie zainstalowany u kogoś innego. A możemy kupić taki całkiem nowy, z katalogu, ale zamontują dopiero w poniedziałek.
Zmieniliśmy firmę. W tej drugiej co prawda też nie dało się umówić ani na piątek, ani na sobotę.
Wczoraj przyjechał pan z piecykiem, rurkami i całym sprzętem. Przystąpił do montażu, powiercił trochę, poprzykręcał rurki, tadam! Mamy ciepłą wodę!
Piecyk uruchomił się dwa razy. A potem zaczął się krztusić. Następnie przestał odpalać całkiem, tylko iskrownik chodził. Po 10 minutach nawet to już nie działało. Pan instalator jak się okazało nie jest panem serwisantem, nie ma uprawnień.
Centrala została poinformowana o zaistniałym fakcie, obiecali przysłać serwisanta jeszcze tego samego dnia, jak tylko skończy umówione wcześniej naprawy/przeglądy/cośtam. Przyjechał po godzinie 20, rozłożył sprzęt i po 15 minutach poinformował mnie, że nie ma części, która się zepsuła.
Dzisiaj przyjechał następny serwisant (tamten pracuje w godzinach popołudniowych) – sprawdził wszystko, wymienił część, której poprzedni nie posiadał. Piecyk odpalił! Jejeje.
A potem przestał.
Odpalił.
Przestał.
Odpalił.
Nie odpalił już wcale.
Mechanizm zapłonowy do wymiany.
Pojechał po niego, bo nie miał go ze sobą.
Wrócił, wymienił.
Powtórka z rozrywki, z tym, że nie padł całkiem. Odpala albo nie. Odpala po 2 sekundach. Albo po 6. Albo wcale.
Właśnie pojechał po nowy piecyk. Innej firmy.
Czekam.

Postanowienia?

1 stycznia ludzie dzielą się na tych, którzy robią postanowienia noworoczne i tych, którzy tych postanowień nie robią ;)

Generalnie należę do tej drugiej grupy, ale kto wie, może kiedyś się to zmieni. Jednak nie w tym roku ;)

Uznałam natomiast, że 1 stycznia 2015 to fajna data, żeby reaktywować bloga. Trochę zmieni się jego charakter, ale nadal na pewno będzie sporo postów o tematyce scrapbookingowo-craftowej.
Jak widać blog na razie jest zupełnie surowy, świeżutko wgrany kod na serwer i tyle. Ale od czegoś trzeba zacząć ;)