Tort, wersja z różem

Ostatnio tortów w pudełkach miałam trochę powyżej średniej – i przyznam się, że uczucia co do nich mam ambiwalentne.
Z jednej strony są naprawdę efektowne, no i można się pobawić w cukiernika-lukiernika ;) Z drugiej – koszmarnie, ale to koszmarnie upierdliwie toto się klei. Żeby tort miał ładny, okrągły kształt trzeba się trochę nagimnastykować, a poza tym samo przygotowanie bazy do pięter trwa zdecydowanie za długo (serio – szybciej upiekłabym prawdziwy, biszkopt piecze się szybko :P)

Ten torcik prezentuje się tak (dobra, prezentował się lepiej, słowo, ale Lumia widzi to po swojemu, a niestety nadal jestem na nią skazana)

Pudełeczko skromne, żeby nie zdradzać przedwcześnie sekretu wnętrza ;)

I środek:

Dwa pozostałe boki to kieszonki z miejscem na życzenia i gotówkę.

Tancerz

Planowałam zacząć wpisy postem nawiązującym do poprzedniego bloga, czyli scrapowym, bądź ostatecznie ogólnie rękodzielniczym, chociaż już od początku wiedziałam, że profil bloga trochę się zmieni.
Ale, jak to z planami bywa – też się zmieniają ;)

I z okazji Dnia Dziecka moim osobistym dzieckiem się pochwalę. Bo mogę. Bo chcę.

Bo w końcu dotarły do mnie zdjęcia.
Zdjęcia z turnieju. Jak łatwo się domyślić po tytule postu – z turnieju tańca.
W przedszkolu, do którego chodzi mały, dzieci mają do wyboru szereg zajęć dodatkowych. Między innymi właśnie taniec. I na ten taniec Jerzyk jest zapisany od września 2014 – czyli w tym momencie 10 miesięcy. Turniej był w połowie kwietnia. Zresztą już drugi w naszej karierze.

Dla mnie jest to wydarzenie z rodzaju tych niemalże bezprecedensowych, bo brzdąc, który wpada w panikę na widok grupy obcych, małych dzieci, który do przedszkola chodzi w słuchawkach ochronnych, bo nie może sobie poradzić z hałasem, który generalnie jak większość Aspergerowców, kiepsko sobie radzi w sytuacjach odbiegających od codziennej rutyny, tutaj był w stanie tak skupić się na tańcu i muzyce, że wszystkie te wyżej wymienione problemy odeszły w niebyt. Nie, żeby całkiem – ale na czas tańca – tak.

A oprócz niewątpliwych plusów wyżej wymienionych – efekt to znalezienie się w grupie najwyżej ocenionych dzieci i złoty medal, którego przez parę dni dosłownie nie zdejmował (przynajmniej dobrowolnie, bo mama była nieugięta w kwestii mycia i spania z wstążką na szyi) ;)

Postanowienia?

1 stycznia ludzie dzielą się na tych, którzy robią postanowienia noworoczne i tych, którzy tych postanowień nie robią ;)

Generalnie należę do tej drugiej grupy, ale kto wie, może kiedyś się to zmieni. Jednak nie w tym roku ;)

Uznałam natomiast, że 1 stycznia 2015 to fajna data, żeby reaktywować bloga. Trochę zmieni się jego charakter, ale nadal na pewno będzie sporo postów o tematyce scrapbookingowo-craftowej.
Jak widać blog na razie jest zupełnie surowy, świeżutko wgrany kod na serwer i tyle. Ale od czegoś trzeba zacząć ;)